Biografia
Upłynęło już trochę lat od czasów, gdy w Walencji, hiszpańskim mieście nad Morzem Śródziemnym, żył Faustino. Było to w latach 1946–1963. Może więc nam się wydawać, iż są to czasy już bardzo odległe. Jednakże tak nie jest. Daty wyznaczające początek i koniec jego ziemskiego życia są ważne w drugiej połowie XX wieku. Pierwsza z nich — rok 1946 — to pierwszy rok pokoju po II wojnie światowej; druga — rok 1963 — to początek Drugiego Soboru Watykańskiego.
Faustino był zwykłym, radosnym chłopcem. Lubił się uczyć, grać w piłkę nożną z kolegami i kuzynami, rozmawiać z przyjaciółmi i rodzicami. Uwielbiał jeździć na wycieczki, spędzać wakacje nad morzem, czytać książki, chodzić do kina... Który zwykły chłopiec tego nie lubi?
Przeżywał też chwile trudne. Czasem w swym dzienniku wspomina o małych karach, które otrzymywał od rodziców. Pisze też o kłótniach z siostrami, które jednocześnie bardzo kochał.
Cóż jest więc niezwykłego w jego życiu? Otóż wszystko w jego życiu jest przeniknięte wielką miłością Jezusa i Jego Matki. Dzieli się i rozmawia z Nimi z całą naturalnością o wszystkim, co go spotyka: o swych radościach i smutkach, obawach i sukcesach, o ukochanych osobach ze swego otoczenia.
W wieku 13 lat Faustino decyduje, że codziennie będzie odmawiał różaniec. Tak pragnie wyrazić swą miłość do „naszej wspaniałej Matki z Nieba”. Kilka miesięcy później postanawia „mówić TAK wszystkiemu, co dobre”, a 22 października 1960 roku dochodzi do przekonania, że Bóg powołuje go do zostania zakonnikiem marianistą. Odnotował to w swym dzienniku. Ma wtedy 14 lat. Od tamtego dnia ma dwa wielkie pragnienia w swym życiu: być zakonnikiem marianistą i zostać świętym. Owe pragnienia będą mu już towarzyszyć zawsze.
Pełen miłości do Jezusa i Maryi chce odpowiadać i odpowiada całym swym życiem na Ich wolę — jest otwarty i pragnie Im służyć całym sobą. Owa gotowość trwa także przez okres śmiertelnej choroby, która pojawia się niespodziewanie i z całą mocą atakuje organizm chłopca. Jest to choroba Hodgkina, która w latach sześćdziesiątych była właściwie nieuleczalna. Rozpoczyna się kuracja.
Faustino wie, że jest ciężko chory. I przeżywa swą chorobę zjednoczony z Jezusem i Maryją — bardzo tego pragnął. Wielokrotnie nie może już pójść do szkoły, co tak bardzo lubił. Jeden z profesorów przychodzi więc z lekcjami do domu. Faustino uczy się z zapałem. Koledzy również go odwiedzają.
Kiedy stan zdrowia nieco się poprawia, Faustino uczęszcza do szkoły i uczestniczy we wszystkich zajęciach, wycieczkach i rekolekcjach. Ostatnie rekolekcje, w których bierze udział, odprawia ze swymi kolegami na miesiąc przed śmiercią.
Przez ostatnie dni życia rozmawia dużo ze swą mamą. Modli się razem z nią. Jego kierownik duchowy, ojciec José María Salaverri, przynosi do domu Komunię Świętą.
3 marca 1963 roku, bez jednego gestu, cicho i spokojnie oddaje swą duszę Bogu — w ramionach swej ukochanej mamy.
Wszystko w jego życiu było zwykłe, normalne. Także jego pragnienie zostania marianistą i bycia świętym. Pragnął tego z całego serca. Przyjmował od Boga wszystko w swoim życiu, w każdym momencie. Wszystko. Od chwili, gdy pokochał Jezusa i Maryję.
Wszystko, co przeżył, wszystko, o czym opowiedzieliśmy, Faustino opisał w swym Dzienniku. To skarbiec jego ducha. Lektura Dziennika budzi refleksję nad powołaniem człowieka, może też stać się początkiem nawrócenia.